Formując
światopoglądową wykładnię rodzimowierstwa słowiańskiego nie możemy uciekać od
tematów trudnych i obarczonych ogromną, cały czas trwającą dyskusją społeczną.
Wręcz przeciwnie – im dane zagadnienie jest ważniejsze i bardziej elementarne,
tym bardziej powinniśmy zająć się nim. Fakt, że dany temat jest powszechnie
omawiany i stanowi niezwykle zauważalną część publicznej debaty i ogólnego
światopoglądowego dyskursu niejako nakłada na nas nawet obowiązek
ustosunkowania się do niego.
Niewątpliwie
tematem takim jest aborcja. Mam świadomość jak rozległe jest to zagadnienie i
jak wiele środowisk politycznych, religijnych, społecznych i innych bierze
udział w dyskusji nad nim. Nie będę tu tego rekapitulował, wychodząc z
założenia, że podstawowe fakty są każdemu znane. Dla nas jako rodzimowierców
istotnym stwierdzeniem jest to, że brakuje do tej pory nie tylko naszego (tj.
rodzimowierczego) głosu w tym temacie, ale jeszcze bardziej brakuje swoistej
wykładni tegoż zagadnienia wedle zasad
wiary słowiańskiej. Oczywiście, sytuacja identyczna panuje w gruncie rzeczy w
bardzo dużej licznie tematów ważnych społecznie, narodowo i politycznie.
Dlatego też Neonowe Słowianowierstwo postanowiło właśnie kwestię aborcji
przeanalizować z punktu widzenia religii słowiańskiej. Opierając się na boskich
prawach, nakazach oraz porządku świata postaramy się ustalić elementarną osnowę
rodzimowierczego punktu widzenia na ten temat.
Dziecko i dusza czyli kiedy zaczyna się życie?
Nasze
rozważania rozpocząć powinniśmy od fundamentalnego pytania: kiedy zaczyna się
życie i czym jest płód, czyli dziecko przed swymi narodzinami. Oczywiście,
wyjść możemy od prostej konstatacji, że skoro człowiek jest częścią środowiska
naturalnego, to traktując go jako żywą istotę, uznajemy że fakt posiadania
wyróżników takich jak bijące serce chociażby oznacza już, że zaliczamy
nienarodzone dziecko w poczet żywych istot. Pojawia się tu jednak podstawowy
problem, mianowicie płód dopiero w pewnym określonym momencie wykształca serce,
układ krążenia, centralny układ nerwowy etc. Co z momentem przed tym? Czy
dziecko w łonie matki staje się „pełnoprawnym” człowiekiem w momencie poczęcia,
wykształcenia wymienionych organów, a może dopiero po narodzinach? Za chwilę
postaramy się odpowiedzieć sobie na to pytanie. Warto jednak zatrzymać się
chwilę przy kwestii rozwoju i zauważyć jedną ciekawą rzecz – otóż pierwszym
organem, jaki wykształca się w ciele dziecka jest serce, a więc organ
najważniejszy, kojarzony powszechnie z życiem i żywotnością. Serce to formuje
się już około 3 tygodnia ciąży. Tylko znowuż nie daje nam to odpowiedzi na
pytanie – czy płód taki jest już istotą, która jest człowiekiem?
Analizowanie
tego w taki naturalistyczny, wyłącznie biologiczny sposób może prowadzić nas na
manowce i być zwyczajnie jałowe. Poza ciałem bowiem, człowieka posiada przede
wszystkim duszę. To ona definiuje nas w największym stopniu i stanowi „matrycę”
naszego człowieczeństwa, naszej tożsamości i świadomości. Jak więc
rodzimowierstwo podchodzi do tematu duszy? Tą oczywiście postrzegamy jako
wieloaspektową. Przodkowie nasi znali przynajmniej dwa jej podstawowe aspekty: dusza-dech
oraz dusza-cień (nazwy za „Mitologią Słowiańską” Jarowoja Mazowszanina. Nazwy
aspektów duszy są oczywiście różne, sprowadza się to jednak do stwierdzenia dwóch
głównych aspektów duszy – świadomości
oraz oddechu). O ile dusza-cień po śmierci
człowieka odchodzi do Nawii, aby połączyć się ze swymi przodkami, to dusza-dech
wraca do Prawii, królestwa Swaroga, skąd po pewnym czasie reinkarnuje się w
Jawii. W którym momencie? Otóż dusza-dech wnika w ciało poczętego dziecka. Jest
to dla nas fundamentalne stwierdzenie, które zresztą potwierdza liczna literatura,
nie tylko religijna, ale także kulturowo-antropologiczna z nieocenionym Kazimierzem
Moszyńskim na czele.
Skoro
więc ten najważniejszy element decydujący o naszym człowieczeństwie wnika w nas
w momencie powstania nowego życia, ergo w
momencie poczęcia dziecka, to aborcja analizowana z tego punktu widzenia jest
po prostu morderstwem. Fakt, że mordowane dziecko nie może krzyknąć i zaprotestować
absolutnie nic nie zmienia w tej sytuacji. Skoro boską wolą i prawem w dane
dziecko wnika dusza, która wcześniej już krążyła w obrębie rodu, życie takiego
dziecka jest święte.
W
sposób szczegółowy opisuje to Ziemowit Grzegorzewic w swojej świetnej książce „Wiara,
ziemia, rodzina”. Dusza, jak dobrze wiemy, otrzymywana jest od Roda. Konkretne
jej aspekty pojawiają się w określonych momentach – według autora dusza-jaźń w
momencie samego poczęcia, natomiast dusza-dech w momencie narodzin, tym samym
dopełniając proces powstawania życia. Oczywiście, nie możemy wykluczyć, że oba aspekty
pojawiają się już w momencie poczęcia, i po prostu w trakcie ciąży dojrzewają w
dziecku. Nawet jednak jeśli rację ma Ziemowit, to i tak oznacza, że określona
część duszy pojawia się już w momencie samego poczęcia.
Podobną
analizę przedstawia Rafał Merski w swojej pracy „Słowiańskie dziedzictwo”,
gdzie stwierdza, że dusza-dech wnika w ciało dziecka przy narodzinach. Co ciekawe
dosłownie kilka zdań dalej stwierdza jednak, że dusza i ciało stanowią jedność,
co sugerować może, że dusza-dech pojawia się jednak już w momencie poczęcia,
skoro jest nierozerwalnie związana z ciałem.
Warto
zwrócić tu uwagę na kwestię słowiańskiej demonologii. Wszyscy z pewnością z
literatury i wierzeń słowiańskich znamy demona jak poroniec – a więc uwięzioną
na ziemi duszę zmarłego dziecka, przed lub po porodzie. Skoro dziecko, które w
sposób naturalny lub sztucznie wywołany zmarło przed narodzinami przeistoczyć
może się w demona, podobnie jak bywa w wielu wypadkach związanych z dorosłymi
ludźmi, to jednoznacznie prowadzi nas do konstatacji, że płód w łonie matki
jest już żywym człowiekiem, któremu należy się naturalna ochrona i
bezpieczeństwo. Ponadto pamiętajmy, że ów poroniec to demon wybitnie szkodliwy
dla człowieka, czym daje dowód tego, że sposób jego „usunięcia” (czyli właśnie
aborcja) jest czynem po prostu niezgodnym z zasadami rodzimej wiary.
Rod, ród, naród
Wspomnieliśmy
o Rodzie. Bóg ten odpowiada nie tylko za wędrówkę naszej duszy i powrót jednego
z jej aspektów do Jawii. To także bóstwo odpowiedzialne za więzy krwi, rodziny,
za wspólnotę rodową. Łączy się to zresztą integralnie z tematem związanym z
duszą. Otóż jak wiemy zarówno z wierzeń, jak i z licznych badań antropologicznych
i historycznych, zjawisko reinkarnacji (powrotu duszy) zachodzi tylko i
wyłącznie w obrębie wspólnoty rodowej i wspólnoty krwi, a więc w obrębie określonego
Narodu i etnosu. Tak samo jest oczywiście w wypadku Słowian, co wynika z
boskiego porządku świata (znowuż odesłać mogę do wymienionej pozycji „Wiara,
ziemia, rodzina”, gdzie autor porusza ten temat), w ramach którego ludzie
funkcjonują w określonych zbiorowiskach. Naród, wspólnota rodowa i rodzina to
naturalne dla każdego rodzimowiercy wartości, o czym już na łamach Neonów
wspominaliśmy wiele razy. Fakt, że dusza-dech powraca do życia na ziemi (Jawii)
w ramach danej wspólnoty jest tylko tego potwierdzeniem. Oznacza to więc, że w
ujęciu cywilizacyjnym i dziejowym reinkarnacja duszy-dechu jest częścią procesu
trwania i rozwoju Narodu. Wielu ideologów nacjonalistycznych wskazywało, że
Naród to wspólnota żywych, nienarodzonych i martwych, co doskonale oddaje
zasady naszej wiary. Pisał o tym Mosdorf, pisał Stachniuk, sam Dmowski, a z zagranicznych
ideologów chociażby Codreanu czy Primo de Rivera. Jakkolwiek poza Stachniukiem
wszyscy pozostali wychodzili z punktu widzenia chrześcijaństwa, to sam Naród
jako część boskiego porządku świata, jest jak najbardziej realnym tworem, stąd
ludzie ci opisali go w prawidłowy sposób. Skoro więc reinkarnacja i wniknięcie
duszy-dechu w ciało dziecka jest częścią trwania i rozwoju wspólnoty rodowej,
naszego Narodu, to aborcja z tego punktu widzenia jest niczym innym, jak zamachem
na te wartości. Rodzimowierstwo słowiańskie zaś warunkuje światopogląd jako z
gruntu kolektywistyczny, to jest umieszczający człowieka w określonych zbiorowościach,
które są dla niego normalnym środowiskiem
społecznym.
Nasza
narodowość, etniczność, oraz wynikająca z nich kultura i cywilizacja to także
podstawy naszej tożsamości oraz świadomości. Jeśli za dopuszczalną uznamy
aborcję, to tym samym unieważniamy sens tych wartości, a więc także nas samych.
Dopuszczając bowiem opcję niszczenia własnego Narodu, tym samym niszczymy samych
siebie, swoją rodzinę i zadrugę.
Naród,
jako najbardziej optymalna zbiorowość w jakiej żyje człowiek, jest dana od
Bogów i przez nich uświęcona. Aborcja z tego punktu widzenia, biorąc pod uwagę
wspólnotowy sens powrotu duszy-dechu i reinkarnacji, jest więc absolutnym świętokradztwem.
Mokosz, płodność, rodzicielstwo
Znajduje
to potwierdzenie w sferach tradycyjnie przypisywanych Mokoszy – a więc płodności,
kobiecości, ciąży i połogu. Stosując klasyczną logikę należałoby ten podpunkt
zakończyć na stwierdzeniu, że skoro Mokosz jest boginią ciąży i płodności, to
aborcja jest absolutnie niedopuszczalna, gdyż archetyp reprezentowany przez
Mokosz jednoznacznie określa, że celem naszym jest posiadanie dzieci, a dziecko
poczęte ma się urodzić, czemu też Mokosz patronuje. Pozostańmy jednak chwilę
dłużej przy tym punkcie.
Samo
dziecko, biorąc pod uwagę aspekty i sfery przypisywane Mokoszy, należy traktować
jako dar od Bogów. Rodzicielstwo jest naszym
przeznaczeniem, a narodziny dziecka jednym z najradośniejszych momentów w
każdej rodzinie. Specjalne obrzędy odprawiane dla narodzonego dziecka –
Rodzanice tylko to potwierdzają. Czy zwolennicy aborcji znają obrzędy na cześć
usunięcia płodu (czyli de facto jego
zabicia).
Skoro
poczęte dziecko jest darem od Bogów, to w sposób oczywisty wyklucza aborcję.
Wiara i nasi Bogowie nakładają bowiem na nas określone obowiązki, co w dobie
liberalizmu coraz częściej jest zapominane. Obowiązkami tymi jest między innymi
rodzicielstwo, przyjęcie na świat swojego potomka i wychowanie go na dumnego
syna lub córkę swej ziemi i ludu. Temu też patronuje Mokosz. To zresztą
przecież całkowicie naturalne, wszak wszystkie żywe istoty się rozmnażają,
wydają na świat potomstwo, natomiast żaden gatunek nie zna zjawiska tzw. „spędzania
płodu” – poza oczywiście człowiekiem.
Bogowie
są także dla nas wzorem, realizując określone archetypy, które wskazują nam co
jest właściwie, jak należy żyć i czym się kierować w życiu. Idąc tym tropem uznać
trzeba jednoznacznie, że Mokosz reprezentuje archetyp związany z posiadaniem
dzieci, rodzicielstwem, a także – porodem i szczęśliwym przebiegiem ciąży.
Szczęśliwym znaczy tu tyle, co zakończonym urodzeniem dziecka. Skoro Bogowie
sami to nakazują, dokonywanie aborcji byłoby sprzeciwianie się ich prawom.
Swaróg, cywilizacja i kultura
Swaróg
dał ludziom prawa, rzemiosło oraz – co bardzo ważne kulturę. Jak słusznie zauważa
Rafał Merski: „Swaróg przeprowadził swych poddanych ze stanu dzikości ku
społeczeństwu cywilizowanemu”. Kultura i cywilizacja, jak wiemy doskonale z
historii, w sposób oczywisty wiążą się z określonymi narodami, etnosami oraz
szerzej – rasami. Nie ma w tym nic złego, po prostu określone zbiorowości
rozwijają się w najlepszy dla siebie sposób, odpowiedni do ich potrzeb, możliwości
i warunków. Tak samo jest ze Słowianami, którzy wchodzą w krąg cywilizacji europejskiej.
Warto tutaj zwrócić uwagę na trzy konstatacje, które są ze sobą integralnie i
logiczne związane:
- Zjawisko powstania i rozwoju cywilizacji pochodzi wprost od Swaroga
- Cywilizacja i kultura związane są z funkcjonowaniem określonych Narodów i entosów
- Narody i etnosy opierają się na trwaniu i dziejowym rozwoju
Warto
zauważyć, że rozwój wspólnoty narodowej jest bardzo podobny do rozwoju cywilizacji
i opiera się na podobnych zasadach i podstawach. Skoro cywilizacja związana jest
z tworzącymi ją Narodami, a te z kolei są tworem dziejowym wynikającym ze
wspólnoty, której patronuje i sankcjonuje Rod, to stwarza dla nas kolejną
płaszczyznę analizy zjawiska aborcji. W tej optyce, która związana jest z
aspektami Swaroga, uznać trzeba aborcję także za czyn wrogi wobec całej naszej cywilizacji.
Człowiek jako taki bowiem, co słusznie już zauważył Stachniuk, może rozwijać
się, pomnażać wiedzę i władztwo nad żywiołami – wówczas jest to kulturą. Może
też popaść w hedonizm, wszechmiłość i nihilizm, co warunkuje istnienie
wspakultury. Aborcja w tym rozumieniu, jako czyn wrogi rodzinie, Narodowi, cywilizacji
i przede wszystkim boskim prawom jest aktem w najwyższym stopniu wspakulturowym
i niegodnym Słowianina.
Obowiązkiem
naszym jest rozwijać się – dlatego otrzymaliśmy od Swaroga cywilizację, wraz z
jej narzędziami, aby z pokolenia na pokolenie stawać się coraz lepszymi – jako ludzie,
Polacy, Słowianie i Europejczycy. Jeśli dopuścimy możliwość zabijania dzieci,
czyli aborcji, wówczas automatycznie zanegujemy zarówno wszystkie wspólnoty, do
których dzięki Bogom należymy, ale także sprzeniewierzymy się boskim nakazom i
wzorcom.
Honor
Honor
jest dla nas jako rodzimowierców słowiańskich jedną z najbardziej elementarnych
wartości. Wszystkie archetypy, jakie reprezentują Bogowie i nam przekazują, związane
są z honorem, szczególnie archetyp wojownika, króla, mędrca, żywiciela czy
nauczyciela (archetypy za Rafałem Merskim „Etyka Słowiańska”). W wypadku
aborcji zasadnicze pytanie związane z honorem brzmi następująco: czy zabicie
najbardziej niewinnej oraz najbardziej bezbronnej istoty, jaką jest dziecko w
łonie matki, jest czynem honorowym? Czy wyznawca rodzimowierstwa słowiańskiego może
w ten sposób splugawić swoje sumienie i duszę? Czy podniesienie ręki na dziecko
jest czynem honorowym? Wszakże w każdej chyba kulturze i cywilizacji dzieci ex definitione są traktowane jako istoty,
którym należy się szczególna opieka, piecza i w razie konieczności –
wyrzeczenie i poświęcenie się na ich korzyść. Nie znamy natomiast kultur, w
których zabijanie dzieci przynosi komukolwiek splendor i zaszczyt. Zawsze
traktowane jest to jako czyn wysoce odrażający i wykluczający z grona cywilizowanych
ludzi. Często w mediach możemy przeczytać czy usłyszeć wstrząsające doniesienia
o morderstwie na dziecku, czemu zawsze towarzyszy fala społecznego oburzenia. I
słusznie! Czy jednak fakt, że ciało zabijanego dziecka jest dużo mniejsze a
jego krzyku nie słychać oznaczać ma, że czyn ten jest godny człowieka
honorowego?
Słowem zakończenia
Zdaje
sobie sprawę, że dla części (choć pewnie tej mniejszej) czytelników powyższe
stwierdzenia mogą być „kontrowersyjne”. Pragnę jednak zauważyć, że temat
aborcji podjąłem wyłącznie z punktu widzenia rodzimowierstwa, czyli w ten
sposób, który nas jako wyznawców tej wiary powinien interesować najbardziej.
Zasady wiary rodzimej powinny stanowić dla nas najwyższe i najważniejsze źródło
światopoglądu i wyznawanych poglądów w materii moralnej i etycznej. Wszakże pisaliśmy
już (w tekście „Rodzimowierstwo słowiańskie jako religia”), że wyznawanie określonej
religii oznacza, że warunkuje ona wszystkie inne dziedziny naszego życia.
Oczywiście tylko w tym wypadku, w którym faktycznie wierzymy w słowiańskich
Bogów, ich zasady, prawa i boski porządek. Jest to elementarny i nieodłączny element
każdej religii.
Aborcja
traktowana i analizowana więc przez pryzmat zasad i praw religii słowiańskiej jest
tak naprawdę całkowitą dehumanizacją. Przyjęcie takiego prawa (tj.
liberalizacji prawa aborcyjnego), co postulują środowiska lewicowe i liberalne
od dawna, stanowić będzie całkowite zaprzeczenie dotychczasowego dorobku
gatunku ludzkiego. Bo jeśli uznamy, że człowieka można „unieważnić” w ten
sposób, zanim jeszcze się urodzi, to traci jakikolwiek sens nasz dorobek
kulturowy, prawny, ideologiczny i jakikolwiek inny. Uznanie za prawnie
dopuszczalne takie traktowanie innych ludzi jest swoistym wyrzuceniem na
śmietnik całej historii ludzkiej cywilizacji, czyli (wedle różnych ustaleń i
teorii) 12-14 tysięcy ostatnich lat. Jak w ogóle po czymś takim można
realizować jakąkolwiek politykę narodową, społeczną, etc. jeśli przyznamy, że każdy człowiek ex definitone może być usunięty i zabity,
ergo jego wartość jest żadna. Po co
więc troszczyć się o Naród, który składa się z ludzi, których traktujemy od
początku jako możliwych do całkowitego zniszczenia? Jak przekonać
społeczeństwo, że ma sens polityk prorodzinna, jeśli jednocześnie mamy dajemy
otwartą furtkę dla możliwości zabicia każdego człowieka – zanim jeszcze
znajdzie się „praktycznie” na łonie tejże rodziny?
To
nie są pytania retoryczne. To fundamentalne kwestie, jakie rozsądzić powinien w
gruncie rzeczy każdy świadomy człowiek. Sprawa aborcji to zagadnienie nawet więcej
niż religijne, to punkt, w którym jako ludzie, jako Polacy, Słowianie i
Europejczycy odpowiedzieć musimy na pytanie o własne człowieczeństwo, wierność
wyznawanej wierze i o to jakie są fundamenty naszego światopoglądu. Fundamenty,
których za nic nie możemy pozwolić, by zniszczono. Dlatego też w kwestii
aborcji wszyscy rodzimowiercy powinni jednym głosem powiedzieć: ani kroku
wstecz!
Jaromir

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz