sobota, 3 sierpnia 2019

Rodzimowierstwo słowiańskie a aborcja


Rodzimowierstwo słowiańskie a aborcja

Formując światopoglądową wykładnię rodzimowierstwa słowiańskiego nie możemy uciekać od tematów trudnych i obarczonych ogromną, cały czas trwającą dyskusją społeczną. Wręcz przeciwnie – im dane zagadnienie jest ważniejsze i bardziej elementarne, tym bardziej powinniśmy zająć się nim. Fakt, że dany temat jest powszechnie omawiany i stanowi niezwykle zauważalną część publicznej debaty i ogólnego światopoglądowego dyskursu niejako nakłada na nas nawet obowiązek ustosunkowania się do niego.
Niewątpliwie tematem takim jest aborcja. Mam świadomość jak rozległe jest to zagadnienie i jak wiele środowisk politycznych, religijnych, społecznych i innych bierze udział w dyskusji nad nim. Nie będę tu tego rekapitulował, wychodząc z założenia, że podstawowe fakty są każdemu znane. Dla nas jako rodzimowierców istotnym stwierdzeniem jest to, że brakuje do tej pory nie tylko naszego (tj. rodzimowierczego) głosu w tym temacie, ale jeszcze bardziej brakuje swoistej wykładni tegoż  zagadnienia wedle zasad wiary słowiańskiej. Oczywiście, sytuacja identyczna panuje w gruncie rzeczy w bardzo dużej licznie tematów ważnych społecznie, narodowo i politycznie. Dlatego też Neonowe Słowianowierstwo postanowiło właśnie kwestię aborcji przeanalizować z punktu widzenia religii słowiańskiej. Opierając się na boskich prawach, nakazach oraz porządku świata postaramy się ustalić elementarną osnowę rodzimowierczego punktu widzenia na ten temat. 

Dziecko i dusza czyli kiedy zaczyna się życie?


Nasze rozważania rozpocząć powinniśmy od fundamentalnego pytania: kiedy zaczyna się życie i czym jest płód, czyli dziecko przed swymi narodzinami. Oczywiście, wyjść możemy od prostej konstatacji, że skoro człowiek jest częścią środowiska naturalnego, to traktując go jako żywą istotę, uznajemy że fakt posiadania wyróżników takich jak bijące serce chociażby oznacza już, że zaliczamy nienarodzone dziecko w poczet żywych istot. Pojawia się tu jednak podstawowy problem, mianowicie płód dopiero w pewnym określonym momencie wykształca serce, układ krążenia, centralny układ nerwowy etc. Co z momentem przed tym? Czy dziecko w łonie matki staje się „pełnoprawnym” człowiekiem w momencie poczęcia, wykształcenia wymienionych organów, a może dopiero po narodzinach? Za chwilę postaramy się odpowiedzieć sobie na to pytanie. Warto jednak zatrzymać się chwilę przy kwestii rozwoju i zauważyć jedną ciekawą rzecz – otóż pierwszym organem, jaki wykształca się w ciele dziecka jest serce, a więc organ najważniejszy, kojarzony powszechnie z życiem i żywotnością. Serce to formuje się już około 3 tygodnia ciąży. Tylko znowuż nie daje nam to odpowiedzi na pytanie – czy płód taki jest już istotą, która jest człowiekiem?
Analizowanie tego w taki naturalistyczny, wyłącznie biologiczny sposób może prowadzić nas na manowce i być zwyczajnie jałowe. Poza ciałem bowiem, człowieka posiada przede wszystkim duszę. To ona definiuje nas w największym stopniu i stanowi „matrycę” naszego człowieczeństwa, naszej tożsamości i świadomości. Jak więc rodzimowierstwo podchodzi do tematu duszy? Tą oczywiście postrzegamy jako wieloaspektową. Przodkowie nasi znali przynajmniej dwa jej podstawowe aspekty: dusza-dech oraz dusza-cień (nazwy za „Mitologią Słowiańską” Jarowoja Mazowszanina. Nazwy aspektów duszy są oczywiście różne, sprowadza się to jednak do stwierdzenia dwóch głównych aspektów duszy – świadomości oraz oddechu). O ile dusza-cień po śmierci człowieka odchodzi do Nawii, aby połączyć się ze swymi przodkami, to dusza-dech wraca do Prawii, królestwa Swaroga, skąd po pewnym czasie reinkarnuje się w Jawii. W którym momencie? Otóż dusza-dech wnika w ciało poczętego dziecka. Jest to dla nas fundamentalne stwierdzenie, które zresztą potwierdza liczna literatura, nie tylko religijna, ale także kulturowo-antropologiczna z nieocenionym Kazimierzem Moszyńskim na czele.
Skoro więc ten najważniejszy element decydujący o naszym człowieczeństwie wnika w nas w momencie powstania nowego życia, ergo w momencie poczęcia dziecka, to aborcja analizowana z tego punktu widzenia jest po prostu morderstwem. Fakt, że mordowane dziecko nie może krzyknąć i zaprotestować absolutnie nic nie zmienia w tej sytuacji. Skoro boską wolą i prawem w dane dziecko wnika dusza, która wcześniej już krążyła w obrębie rodu, życie takiego dziecka jest święte.
W sposób szczegółowy opisuje to Ziemowit Grzegorzewic w swojej świetnej książce „Wiara, ziemia, rodzina”. Dusza, jak dobrze wiemy, otrzymywana jest od Roda. Konkretne jej aspekty pojawiają się w określonych momentach – według autora dusza-jaźń w momencie samego poczęcia, natomiast dusza-dech w momencie narodzin, tym samym dopełniając proces powstawania życia. Oczywiście, nie możemy wykluczyć, że oba aspekty pojawiają się już w momencie poczęcia, i po prostu w trakcie ciąży dojrzewają w dziecku. Nawet jednak jeśli rację ma Ziemowit, to i tak oznacza, że określona część duszy pojawia się już w momencie samego poczęcia.
Podobną analizę przedstawia Rafał Merski w swojej pracy „Słowiańskie dziedzictwo”, gdzie stwierdza, że dusza-dech wnika w ciało dziecka przy narodzinach. Co ciekawe dosłownie kilka zdań dalej stwierdza jednak, że dusza i ciało stanowią jedność, co sugerować może, że dusza-dech pojawia się jednak już w momencie poczęcia, skoro jest nierozerwalnie związana z ciałem.
Warto zwrócić tu uwagę na kwestię słowiańskiej demonologii. Wszyscy z pewnością z literatury i wierzeń słowiańskich znamy demona jak poroniec – a więc uwięzioną na ziemi duszę zmarłego dziecka, przed lub po porodzie. Skoro dziecko, które w sposób naturalny lub sztucznie wywołany zmarło przed narodzinami przeistoczyć może się w demona, podobnie jak bywa w wielu wypadkach związanych z dorosłymi ludźmi, to jednoznacznie prowadzi nas do konstatacji, że płód w łonie matki jest już żywym człowiekiem, któremu należy się naturalna ochrona i bezpieczeństwo. Ponadto pamiętajmy, że ów poroniec to demon wybitnie szkodliwy dla człowieka, czym daje dowód tego, że sposób jego „usunięcia” (czyli właśnie aborcja) jest czynem po prostu niezgodnym z zasadami rodzimej wiary. 

Rod, ród, naród


Wspomnieliśmy o Rodzie. Bóg ten odpowiada nie tylko za wędrówkę naszej duszy i powrót jednego z jej aspektów do Jawii. To także bóstwo odpowiedzialne za więzy krwi, rodziny, za wspólnotę rodową. Łączy się to zresztą integralnie z tematem związanym z duszą. Otóż jak wiemy zarówno z wierzeń, jak i z licznych badań antropologicznych i historycznych, zjawisko reinkarnacji (powrotu duszy) zachodzi tylko i wyłącznie w obrębie wspólnoty rodowej i wspólnoty krwi, a więc w obrębie określonego Narodu i etnosu. Tak samo jest oczywiście w wypadku Słowian, co wynika z boskiego porządku świata (znowuż odesłać mogę do wymienionej pozycji „Wiara, ziemia, rodzina”, gdzie autor porusza ten temat), w ramach którego ludzie funkcjonują w określonych zbiorowiskach. Naród, wspólnota rodowa i rodzina to naturalne dla każdego rodzimowiercy wartości, o czym już na łamach Neonów wspominaliśmy wiele razy. Fakt, że dusza-dech powraca do życia na ziemi (Jawii) w ramach danej wspólnoty jest tylko tego potwierdzeniem. Oznacza to więc, że w ujęciu cywilizacyjnym i dziejowym reinkarnacja duszy-dechu jest częścią procesu trwania i rozwoju Narodu. Wielu ideologów nacjonalistycznych wskazywało, że Naród to wspólnota żywych, nienarodzonych i martwych, co doskonale oddaje zasady naszej wiary. Pisał o tym Mosdorf, pisał Stachniuk, sam Dmowski, a z zagranicznych ideologów chociażby Codreanu czy Primo de Rivera. Jakkolwiek poza Stachniukiem wszyscy pozostali wychodzili z punktu widzenia chrześcijaństwa, to sam Naród jako część boskiego porządku świata, jest jak najbardziej realnym tworem, stąd ludzie ci opisali go w prawidłowy sposób. Skoro więc reinkarnacja i wniknięcie duszy-dechu w ciało dziecka jest częścią trwania i rozwoju wspólnoty rodowej, naszego Narodu, to aborcja z tego punktu widzenia jest niczym innym, jak zamachem na te wartości. Rodzimowierstwo słowiańskie zaś warunkuje światopogląd jako z gruntu kolektywistyczny, to jest umieszczający człowieka w określonych zbiorowościach, które są dla niego normalnym środowiskiem  społecznym.
Nasza narodowość, etniczność, oraz wynikająca z nich kultura i cywilizacja to także podstawy naszej tożsamości oraz świadomości. Jeśli za dopuszczalną uznamy aborcję, to tym samym unieważniamy sens tych wartości, a więc także nas samych. Dopuszczając bowiem opcję niszczenia własnego Narodu, tym samym niszczymy samych siebie, swoją rodzinę i zadrugę.
Naród, jako najbardziej optymalna zbiorowość w jakiej żyje człowiek, jest dana od Bogów i przez nich uświęcona. Aborcja z tego punktu widzenia, biorąc pod uwagę wspólnotowy sens powrotu duszy-dechu i reinkarnacji, jest więc absolutnym świętokradztwem. 

Mokosz, płodność, rodzicielstwo 


Znajduje to potwierdzenie w sferach tradycyjnie przypisywanych Mokoszy – a więc płodności, kobiecości, ciąży i połogu. Stosując klasyczną logikę należałoby ten podpunkt zakończyć na stwierdzeniu, że skoro Mokosz jest boginią ciąży i płodności, to aborcja jest absolutnie niedopuszczalna, gdyż archetyp reprezentowany przez Mokosz jednoznacznie określa, że celem naszym jest posiadanie dzieci, a dziecko poczęte ma się urodzić, czemu też Mokosz patronuje. Pozostańmy jednak chwilę dłużej przy tym punkcie.
Samo dziecko, biorąc pod uwagę aspekty i sfery przypisywane Mokoszy, należy traktować  jako dar od Bogów. Rodzicielstwo jest naszym przeznaczeniem, a narodziny dziecka jednym z najradośniejszych momentów w każdej rodzinie. Specjalne obrzędy odprawiane dla narodzonego dziecka – Rodzanice tylko to potwierdzają. Czy zwolennicy aborcji znają obrzędy na cześć usunięcia płodu (czyli de facto jego zabicia).
Skoro poczęte dziecko jest darem od Bogów, to w sposób oczywisty wyklucza aborcję. Wiara i nasi Bogowie nakładają bowiem na nas określone obowiązki, co w dobie liberalizmu coraz częściej jest zapominane. Obowiązkami tymi jest między innymi rodzicielstwo, przyjęcie na świat swojego potomka i wychowanie go na dumnego syna lub córkę swej ziemi i ludu. Temu też patronuje Mokosz. To zresztą przecież całkowicie naturalne, wszak wszystkie żywe istoty się rozmnażają, wydają na świat potomstwo, natomiast żaden gatunek nie zna zjawiska tzw. „spędzania płodu” – poza oczywiście człowiekiem.
Bogowie są także dla nas wzorem, realizując określone archetypy, które wskazują nam co jest właściwie, jak należy żyć i czym się kierować w życiu. Idąc tym tropem uznać trzeba jednoznacznie, że Mokosz reprezentuje archetyp związany z posiadaniem dzieci, rodzicielstwem, a także – porodem i szczęśliwym przebiegiem ciąży. Szczęśliwym znaczy tu tyle, co zakończonym urodzeniem dziecka. Skoro Bogowie sami to nakazują, dokonywanie aborcji byłoby sprzeciwianie się ich prawom.

Swaróg, cywilizacja i kultura


Swaróg dał ludziom prawa, rzemiosło oraz – co bardzo ważne kulturę. Jak słusznie zauważa Rafał Merski: „Swaróg przeprowadził swych poddanych ze stanu dzikości ku społeczeństwu cywilizowanemu”. Kultura i cywilizacja, jak wiemy doskonale z historii, w sposób oczywisty wiążą się z określonymi narodami, etnosami oraz szerzej – rasami. Nie ma w tym nic złego, po prostu określone zbiorowości rozwijają się w najlepszy dla siebie sposób, odpowiedni do ich potrzeb, możliwości i warunków. Tak samo jest ze Słowianami, którzy wchodzą w krąg cywilizacji europejskiej. Warto tutaj zwrócić uwagę na trzy konstatacje, które są ze sobą integralnie i logiczne związane:
  •   Zjawisko powstania i rozwoju cywilizacji pochodzi wprost od Swaroga
  •  Cywilizacja i kultura związane są z funkcjonowaniem określonych Narodów i entosów
  •  Narody i etnosy opierają się na trwaniu i dziejowym rozwoju
Warto zauważyć, że rozwój wspólnoty narodowej jest bardzo podobny do rozwoju cywilizacji i opiera się na podobnych zasadach i podstawach. Skoro cywilizacja związana jest z tworzącymi ją Narodami, a te z kolei są tworem dziejowym wynikającym ze wspólnoty, której patronuje i sankcjonuje Rod, to stwarza dla nas kolejną płaszczyznę analizy zjawiska aborcji. W tej optyce, która związana jest z aspektami Swaroga, uznać trzeba aborcję także za czyn wrogi wobec całej naszej cywilizacji. Człowiek jako taki bowiem, co słusznie już zauważył Stachniuk, może rozwijać się, pomnażać wiedzę i władztwo nad żywiołami – wówczas jest to kulturą. Może też popaść w hedonizm, wszechmiłość i nihilizm, co warunkuje istnienie wspakultury. Aborcja w tym rozumieniu, jako czyn wrogi rodzinie, Narodowi, cywilizacji i przede wszystkim boskim prawom jest aktem w najwyższym stopniu wspakulturowym i niegodnym Słowianina.
Obowiązkiem naszym jest rozwijać się – dlatego otrzymaliśmy od Swaroga cywilizację, wraz z jej narzędziami, aby z pokolenia na pokolenie stawać się coraz lepszymi – jako ludzie, Polacy, Słowianie i Europejczycy. Jeśli dopuścimy możliwość zabijania dzieci, czyli aborcji, wówczas automatycznie zanegujemy zarówno wszystkie wspólnoty, do których dzięki Bogom należymy, ale także sprzeniewierzymy się boskim nakazom i wzorcom. 

Honor 


Honor jest dla nas jako rodzimowierców słowiańskich jedną z najbardziej elementarnych wartości. Wszystkie archetypy, jakie reprezentują Bogowie i nam przekazują, związane są z honorem, szczególnie archetyp wojownika, króla, mędrca, żywiciela czy nauczyciela (archetypy za Rafałem Merskim „Etyka Słowiańska”). W wypadku aborcji zasadnicze pytanie związane z honorem brzmi następująco: czy zabicie najbardziej niewinnej oraz najbardziej bezbronnej istoty, jaką jest dziecko w łonie matki, jest czynem honorowym? Czy wyznawca rodzimowierstwa słowiańskiego może w ten sposób splugawić swoje sumienie i duszę? Czy podniesienie ręki na dziecko jest czynem honorowym? Wszakże w każdej chyba kulturze i cywilizacji dzieci ex definitione są traktowane jako istoty, którym należy się szczególna opieka, piecza i w razie konieczności – wyrzeczenie i poświęcenie się na ich korzyść. Nie znamy natomiast kultur, w których zabijanie dzieci przynosi komukolwiek splendor i zaszczyt. Zawsze traktowane jest to jako czyn wysoce odrażający i wykluczający z grona cywilizowanych ludzi. Często w mediach możemy przeczytać czy usłyszeć wstrząsające doniesienia o morderstwie na dziecku, czemu zawsze towarzyszy fala społecznego oburzenia. I słusznie! Czy jednak fakt, że ciało zabijanego dziecka jest dużo mniejsze a jego krzyku nie słychać oznaczać ma, że czyn ten jest godny człowieka honorowego?

Słowem zakończenia 


Zdaje sobie sprawę, że dla części (choć pewnie tej mniejszej) czytelników powyższe stwierdzenia mogą być „kontrowersyjne”. Pragnę jednak zauważyć, że temat aborcji podjąłem wyłącznie z punktu widzenia rodzimowierstwa, czyli w ten sposób, który nas jako wyznawców tej wiary powinien interesować najbardziej. Zasady wiary rodzimej powinny stanowić dla nas najwyższe i najważniejsze źródło światopoglądu i wyznawanych poglądów w materii moralnej i etycznej. Wszakże pisaliśmy już (w tekście „Rodzimowierstwo słowiańskie jako religia”), że wyznawanie określonej religii oznacza, że warunkuje ona wszystkie inne dziedziny naszego życia. Oczywiście tylko w tym wypadku, w którym faktycznie wierzymy w słowiańskich Bogów, ich zasady, prawa i boski porządek. Jest to elementarny i nieodłączny element każdej religii.
Aborcja traktowana i analizowana więc przez pryzmat zasad i praw religii słowiańskiej jest tak naprawdę całkowitą dehumanizacją. Przyjęcie takiego prawa (tj. liberalizacji prawa aborcyjnego), co postulują środowiska lewicowe i liberalne od dawna, stanowić będzie całkowite zaprzeczenie dotychczasowego dorobku gatunku ludzkiego. Bo jeśli uznamy, że człowieka można „unieważnić” w ten sposób, zanim jeszcze się urodzi, to traci jakikolwiek sens nasz dorobek kulturowy, prawny, ideologiczny i jakikolwiek inny. Uznanie za prawnie dopuszczalne takie traktowanie innych ludzi jest swoistym wyrzuceniem na śmietnik całej historii ludzkiej cywilizacji, czyli (wedle różnych ustaleń i teorii) 12-14 tysięcy ostatnich lat. Jak w ogóle po czymś takim można realizować jakąkolwiek politykę narodową, społeczną, etc. jeśli przyznamy, że każdy człowiek ex definitone może być usunięty i zabity, ergo jego wartość jest żadna. Po co więc troszczyć się o Naród, który składa się z ludzi, których traktujemy od początku jako możliwych do całkowitego zniszczenia? Jak przekonać społeczeństwo, że ma sens polityk prorodzinna, jeśli jednocześnie mamy dajemy otwartą furtkę dla możliwości zabicia każdego człowieka – zanim jeszcze znajdzie się „praktycznie” na łonie tejże rodziny?
To nie są pytania retoryczne. To fundamentalne kwestie, jakie rozsądzić powinien w gruncie rzeczy każdy świadomy człowiek. Sprawa aborcji to zagadnienie nawet więcej niż religijne, to punkt, w którym jako ludzie, jako Polacy, Słowianie i Europejczycy odpowiedzieć musimy na pytanie o własne człowieczeństwo, wierność wyznawanej wierze i o to jakie są fundamenty naszego światopoglądu. Fundamenty, których za nic nie możemy pozwolić, by zniszczono. Dlatego też w kwestii aborcji wszyscy rodzimowiercy powinni jednym głosem powiedzieć: ani kroku wstecz!


Jaromir


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz